Logowanie / Rejestracja
Szukaj Zaawansowane (plugin)


Reklama

Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Szpital STARYNKIEWICZA poród 2013
02-03-2012, 22:23 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-03-2012 17:45 przez daba.)
Post: #1
KATEDRA i KLINIKA POŁOŻNICTWA i GINEKOLOGII Pl. Starynkiewicza 1/3? (opinie 2013, 2014)

Czy dobra szkoła rodzenia, położne, atmosfera na porodówce i po porodzie?

więcej opinii o porodzie tutaj
http://dzieci-warszawa.pl/forum/Watek-Sz...rod-w-2014
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
07-03-2012, 18:17
Post: #2
O tym szpitalu to znalazłam taki oto artykuł i tu raczej trudno o subiektywizm:
Horror na pl. Starynkiewicza
http://wyborcza.pl/rodzicpoludzku/1,1142...wicza.html
zresztą oceńcie same
Odpowiedz cytując ten post
17-04-2012, 15:27
Post: #3
Rodziłam w styczniu b.r. Personel w czasie porodu raczej pokrzykujący ale nic dziwnegoOczko po porodzie wszyscy bardzo sympatyczni, pomagają jeśli się poprosi we wszystkich kwestiach (laktacja itp). Boksy porodowe pojedyncze, zamykane drzwi. Można chodzić, skakać, iść pod prysznic w czasie porodu. Trzeba się liczyć z częstym badaniem (nic przyjemnego!) bo to klinika i dużo osób się uczy. W czasie porodu dużo osób na sali z tego samego powodu. Opieka neonatologiczna super. Jedzenie katastrofa - lepiej nie jeść, żeby dziecko nie miało problemów! Z soloną herbatą się nie spotkałam;
) Do szkoły rodzenia nie chodziłam.
Odpowiedz cytując ten post
23-04-2012, 09:49
Post: #4
Artykuł z GW czytałam, oczywiście współczuję i uważam to co się wydarzyło za niedopuszczalne, niestety mam identyczne doswiadczenia z madalińskiego, rodziłam tam w 2009, uważam, że szpital można oceniać po sytuacjach ciężkich, jak sobie w nim z nimi radzą, bo urodzić bez problemu i zdrowe dziecko to pewnie i w domu wiele z nas dałoby radęOczko przez nich mam teraz w 2ciąży problemy i starynkiewicza mnie ratuje, leżałam na patologii, faktycznie szpital jak psychiatryk z horroru, ale personel rekompensuje to, podobne opinie słyszałam od dziewczyn, które były w tym czasie na poporowym oddziale. Sama też wybieram się tam na poród. I jeszcze takie moje przemyslenia wyniesione z 1porodu-nie bądźcie zbyt potulne, jeśli uważacie, że coś jest nie tak upominajcie się conajmniej o zainteresowanie, na szczęście mój syn wyszedł cało z 1porodu, ale ja wiem, że byłam za grzeczna, cichutko jak myszka siedziała w kącie i udawałam, że mnie nie ma, nie chcąc przeszkadzać zapracowanym lekarzom i położnym. To był jeden z większych błędów jakie popełniłam.
a pro pos solonej herbaty a nie słodzonej-nic nie dodaja, cukier trzeba mieć swójOczko zresztą jedzenie lepiej też, ale są lodówki, więc można dać radę
Odpowiedz cytując ten post
07-07-2012, 01:29
Post: #5
Ja rodziłam 1.04.2012 na starynkiewicza , nie mogę narzekać. W czasie ciąży leżałam tam dwa razy na oddziale patologi. Dużo gorsze warunki niż na oddziale położniczym, chociaż personel bardzo miły i pomocny.W czasie porodu także wszyscy byli bardzo mili i pomocni. Po porodzie trafiłam do sali gdzie byłam ja i druga kobieta, chociaż nie "gościła" ze mną zbyt długo ponieważ przenieśli ją na inne piętro szpitala. Sala była duszna, kaloryfery grzały ostro w nocy nie było czym oddychać, ale co do sprzątania nie mam zarzutów, każdego ranka przychodziły panie i sprzątały sale. Jedzenie wiadomo jak to jest w szpitalu :) słoną herbatą nie zostałam ugoszczona :) Jeśli chodzi o badania to o wszystkim mnie informowano.Leżałam tam 5 dni, mały dostawał antybiotyk, codziennie robiono mu różne badania i zawsze lekarz z wynikiem przychodziła do mnie do sali.Na rannym obchodzie zawsze dużo studentów, ale nie musieli mnie badać(tyle że na kimś muszą się uczyć w końcu to akademia)-wystarczyło powiedzieć np. że sobie nie życzysz. Ogólnie bardzo miło wspominam poród i późniejszy pobyt w szpitalu. 6 lat temu rodziłam w Instytucie na Kasprzaka i niestety nie mogę tego samego powiedzieć-szpital jak szpital ale cała reszta to jakaś pomyłka...może po prostu na złej zmianie rodziłam :)
Odpowiedz cytując ten post
08-07-2012, 15:32
Post: #6
Dodam jeszcze,że jeśli chodzi o porady dotyczące karmienia czy pielęgnacji malucha- Położne zawsze służyły swą pomocą, udzielały rad jak karmić, jak trzymać dzidziusia, jak podawać mu pierś, przychodziły warzyć, mierzyć i myć maluszki codziennie wieczorem a przy tym pokazywały jak zadbać o pępuszek. Co do odwiedzin to również nie było jakiegoś rygoru i trzymania się ściśle określonych godzin. Moim zdaniem nie licząc wyglądu szpitala to cała reszta naprawdę była super(porównując do wcześniejszego porodu i pobytu w szpitalu na Kasprzaka gdzie miałam wszystko wykupione-położną,porodówkę, sale gdzie mąż był ze mną non stop).W razie jakiś pytań służę pomocą i w miarę czasu chętnie odpowiem :)
Odpowiedz cytując ten post
14-09-2012, 20:53
Post: #7
Witam!
Postanowiłam się wypowiedzieć bo jeszcze kilka miesięcy temu sama w popłochu szukałam opinii na temat szpitali Wesołek

- szkoła rodzenia - polecam! przede wszystkim dlatego że można w ten sposób poznać większość położnych i tak jak ja miałam farta i trafiłam na porodówce na położną która prowadziła zajęcia i czułam się o wiele raźniej! poza tym można dowiedzieć się wiele ciekawych rzeczy na temat pielęgnacji noworodka i tego co będzie się działo z tobą po porodzie.

- szpital może nie wygląda dobrze ale dla mnie to akurat nie miało znaczenia, tylko to że opieka okazała się naprawde super! położne są bardzo pomocne w każdej sytuacji, można pytać o wszystko a czasem jak widza że sobie nie radzisz to pomogą bez pytania wtedy kiedy trzeba ;-)

-kwestia studentów... była dla mnie jedynym minusem, obróciła się jednak na plus! przed porodem badała mnie jedna studentka, oczywiście musiałam wyrazić na to zgodę, natomiast dziewcze było bardziej przestraszone ode mnie i bardziej delikatne niż lekarz : a po porodzie - niestety skończyło się cesarką, na sali pooperacyjnej zajmowały się mną dwie studentki i były cudowne! zabrały mnie pod prysznic, pomogły się umyć ubrać itd... były bardzo pomocne... nawet im trochę współczułam tych widoków które im zapewniłam ;-)

-Jedzenie - śniadania i kolacje - każdego dnia to samo: kilka kromek bułki i jakaś wędlina drobiowa, zjadliwe pierwszego dnia ale na dłuższą mete lepiej mieć zaopatrzenie z zewnątrz : natomiast obiady były całkiem zjadliwe.

-opieka nad noworodkiem super! codziennie mała była badana przez różnych specjalistów, miała robione usg głowy i brzucha a wiem że nie we wszystkich szpitalach tak jest. na szczepienia i pobieranie krwi dziecko zabieraja do gabinetu zabiegowego co tez jest plusem bo matka po porodzie jest zazwyczaj tak rozstrojona że takie widoki doprowadzaja ją do płaczu.. wiem bo popłakałam się pod gabinetem jak usłyszałam że młoda zaczeła płakać Wesołek

-Odwiedziny - generalnie sa wyznaczone jakies godziny natomiast nikt się ich nie trzyma, oczywiście nie można zostać na całą noc, natomiast u mnie mąż był prawie cały czas, z sali wypraszano go tylko jak był obchód, na korytarzu mogliśmy spacerować ma mała do woli Wesołek

-pierdoły: jak kto lubi ale polecam zabrać ze soba sztućce, kubek do picia bo te szpitalne są mało reprezentacyjne ;-)

jesli któraś z przyszłych mam ma jeszcze jakies pytania chętnie odpowiem Wesołek mój mail m.mikolajczyk@onet.com.pl
a jeśli nie to powodzenia Wesołek
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
23-10-2012, 10:13
Post: #8
WITAM , mam pytanko czy na Starkiewicza mąż mógł być z paniami cały czas ??jestem w pierwszej ciąży i mój pierwszy poród bardzo się boje , czy dam rade zdecydowałam się na Starkiewicza ponieważ jest tam moje pani ginekolog , ale znajomi mi odradzają ze nie jest ciekawie , ale zdecydowałam ze tam urodzę ...lęk przed tam jak będzie jest siny , słyszałam ze po porodzie jest bardzo zimno i za nawet nie przykryją czy to prawda?
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
17-07-2013, 20:07
Post: #9
Niestety ja nie mogę podzielić się dobrymi opiniami z tego szpitala. Całą ciąże dbałam, pielęgnowałam, chuchałam aby malutka rosła silna i ZDROWA. Badania regularnie robiłam wszystko jak przystało na dbającą o swoje maleństwo mamę. Na 2 tyg. przed ciążą trafiłam na patologię z nadciśnieniem do ww szpitala. Ale wrócę do istotnej sprawy. Ok. 35 tygodnia wykonałam badanie w kierunku paciorkowca, wynik wyszedł ujemny. Trafiłam na IP z nadciśnieniem ( skierował mnie do swojego szpitala lekarz tam pracujący) standardowo pobrano wymaz w kierunku paciorkowca, wynik ujemny. Poleżałam kilka dni, i na kilka wróciłam do domu. Po tych kilku dniach , miałam sie zgłosić na planowe wywołanie porodu. Przyjęto mnie na IP , poraz kolejny pobrano wymaz (GBS), następnego dnia zaczeto wywoływać! Wagę oszacowywano na 3015 ( w szpitalu 2 razy robili usg w przeciagu calego mego pobytu) brzuszek był duży i ruchy mniej wyczuwalne i to już był sygnał, że dzidzia jest duża. Uparli się. Podłączono oksytocynę, nadeszły silne skurcze ( anestezjolog wbila sie podczas skurczu, znieczulenie nie zadziałało, sparaliżowało mi lewą stronę ciała i stała się bezwłądna , lekarka i pielęgniarka nie pomogły się odwrócić, koniec końców poród przebiegał w mękach, nic nie zadziałało), maleńka nie chciała wstawić się w kanał, położna widząc, że coś nie tak zamiast wezwać lekarza ze wskazaniem na cc, ponieważ nie dawała sobie rady z urodzeniem to wpadło 2 lekarzy i zaczeli opierać sie na brzuchu i wypychać!!!! Mogli ją połamać, posiniaczyć, mogła urodzić się niedotleniona!! Urodziło się lekko ponad 4 kg, jestem osobą drobniutką, rozmiar xs. Wykończyli mnie, straciłam dużo krwi, pozostawili mnie jak przedmiot po porodzie samej sobie, o mały włos nie zemdlałam z wycieńczenia, nikt nie przyszedł, nie zainteresował się, olali mnie zupełnie, gdyby nie mama i jej interwencja wdałoby się zakażenie. Pęcherz był już tak przepełniony, że wszystko w środku na tyle było opuchnięte ,że nie miałam możliwości zrobić siku..Ale to nie koniec...Najgorsze przed namiSmutny Córeczka urodziła się lekko sina, z lekko gorszym napięciem mięsniowym, owinięta 3 razy pępowiną. Otrzymałam ją na chwileczkę. Po 2 h, oddano mi małą, ledwo przytomna, słysząc jak oddycha poprosiłam mamę i mężą aby pojechali na oddział noworodkowy, Malutką zabrano. Po 3 h stan krytyczny, okazało się, że nagle nie wiadomo jak , skąd u mnie paciorkowiec????????????Wyniki 2 ujemne przed pobytem w szpitalu,a po kilku dniowym ot tak z nieba??? w przypadki nie wierzę!!W wyniku czego wdało się zakażenie i w wyniku tego SEPSA ( lekarka która przyjezdzała badać noworodki po cichu mi powiedziałą, że w tym szpitalu mają bardzo dużo takich przypadków jak nasza córeńka???!!!).Zakażeń noworodków na oddziale było sporo, chociażby w wywiadzie z mamami same nie wiedziały skąd ta bakteria i tyle zapaleń płuc? Stan techniczny, sanitarny pozostawia wiele do życzenia, zamiast płynów do mycia podłogi, myto chlorem!!! aż głowa bolała, brakowało worków na śmieci, walały się po podłodze a my mamy upychałyśmy. Salowe na pytanie kiedy wymienią, odpowiadały: brak środków czystości , worków i wszytskiego i jest im wstyd. W naszym przypadku zaniedbano nas ogromnie, waga niechlujnie oszacowana, szybko, niedokładnie ( tak wygladają badania usg!) , wmawianie matkom, że same poprzynosiły jakąś bakterie tj paciorka, niepodejmowanie decyzji jak poród zle przebiega aby przekazać na cc, nie zachowywanie podstawowych zasad higieny! , brak opieki i zainteresowania po porodzie, brak uprzejmości i niejednokrotnie docinki ze strony niektórych lekarzy. Wprowadzanie studentów bez pytania i zgody na ich obecność przy porodzie. U mnie było wiele wskazań do CC ale potraktowano mnie jak przedmiot! Dlatego akcja Rodzić po ludzku nie bez przyczyny jest prowadzona. Na porodówkach jak w moim przypadku panuje zezwierzęcenie i znieczulica! Jak pewnie pediatra do którego trafiliśmy , który tam się uczył powiedział jedno : GDZIE PANI TRAFIŁA? TEN SZPITAL TRZEBA OMIJAĆ SZEROKIM ŁUKIEM. tak...pomyślałam...gdybym to wcześniej wiedziała... Kolejne dzieciątko tylko nie tam. Pozdrawiam wszystkie mamy i zastanówcie się kilka razy za nim podejmiecie decyzję.
Odpowiedz cytując ten post
02-08-2013, 13:00
Post: #10
Witam wszystkie Mamy. W sierpniu ubiegłego roku urodziłam córeczkę w szpitalu na pl. Starynkiewicza. W dniu terminu porodu zgłosiłam się na izbę przyjęć na badanie KTG. Wykonano mi badanie, po czym przeprowadzono ze mną wywiad i padło podejrzenie że moje dziecko jest bardzo duże. Zrobiono mi USG jeszcze na izbie przyjęć, i przemiła Pani Doktor powiedziała: "dziecko 5 kg,tu nie ma na co czekać, tu trzeba RŻNĄĆ"- słysząc te słowa prawie osunęłam się po scianie. Przyjęto mnie na oddział patologii ciąży, wykonano podstawowe badania, po czy kazano mi zejść na dół na do pracowni USG. Badanie nie potwierdziło wcześniejszych podejrzeń przemiłej Pani Doktor z Izby Przyjęć. Moje dziecko miało ważyć 3100g. To prawie 2 kg mniej, jak można az tak się pomylić!!! Ale ja cierpliwie czekałam na poród, dzień za dniem, leżałam i czekałam....nie chciano mnie wypisać do domu, Spędziłam na oddziale patologii 8 dni, byłam zdrowa nic mnie nie bolało z dzidziusiem wszystko w jak najlepszym porządku. 9 dnia od 7.00 miałam wywoływany poród. Na porodówce wszyscy byli bardzo uprzejmi, lekarze, położne, pielęgniarki, naprawde się starali jak mogli i służyli swą pomocą.Jedyna osoba do której można było się przyczepić to Pani Anestezjolog- obrzydliwa zarozumiała baba, która robi łaskę ze tam pracuje. Po 14 godzinach porodu zrobiono mi cesarkę. Po operacji również mogłam liczyć na pomoc położnych i pielegniarek przy mnie i przy córeczce. Ogólnie bardzo miło wspominam poród, tylko warunki sanitarne do kitu. Faktycznie z koszy zawsze się wysypywały podpaski, i strsznie od tego smierdziało wstyd dla szpitala, no ale to i tak przecież nie jest najważniejsze....Po 2 dobach po operacji wyszłyśmy z malutką szczęśliwe do domu.
Odpowiedz cytując ten post
19-10-2013, 08:53
Post: #11
Jezeli ktos chce urodzic silami natury i karmic piersia to niech lepiej omija ten szpital, mam porownie bo urodzilam tam trzecie dziecko, trafilam tam przypadkiem i nigdy wiecej juz nie wroce
Maja kase na badania, sprzet i studentow do pomocy ale procedury i zwyczaje wolaja o pomste do nieba
-W czasie porodu jak dziecko rodzi sie za wolno to z automatu podaja oksytocyne bez wnikania w przyczyne tego stanu rzeczy bo poloznej sie spieszy, oczywiscie niekt nie informuje co podaja i dlaczego a o tym, zeby ktos zapytal czy sie zgadzam nie ma co marzyc,
- przez cale 8 godzin porodu non stop podlaczona bylam do ktg, zeby polozna pijac kawe w dyzurce slyszala tentno i nie musiala do mnie przychodzic, zapisu nie robila bo nie byl potrzebny, a ja bedac na metrowym kablu moglam jedynie marzyc o aktywnym porodzie albo opchociaz o krotkim spacerze
- jak sie okazalo, ze oksytocyna nie pomaga to przyszedl lekarz, znalazl i rozwiazal problem oczywiscie oksytocyny nikt nie odlaczyl mimo moich prosb a potem zadan, dlaczego? 'zeby bylo
szybciej' widocznie polozn sie gdzies spieszylo - i nikt mi nie wmowi, ze byly medyczne wskazania do dalszego jej powania bo rodzilam sumie 8 godzin wiec krotko a dziecko przez caly porod czulo sie bardzo dobrze
- po porodzie dostalam dziecko na 5 sekund a potem mi je zabrali mimo, ze swietnie sie mialo, o przytuleniu malucha skora do skory nie miam co marzyc, po godzinie go oddali, zeby za 15 minut znow zabrac bo w czasie badania nikt nie zauwazyl ze dziecko dziwnie sapie
- przez caly pobyt dziecka na obserwacji nikt nie zapytal czy chce nakarmic dziecko piersia albo sciagnac dla niego pokarm, z automatu bez mojej wiedzy i zgody podali mm, jak pytalam kiedy pyniesc sciagnie mleko to powiedzieli ze niepotrzebne
- ja sobie radzilam z karmieniem bo to bylo moje trzecie dziecko ale dziewczyna, z ktora bylam na sali potrzebowala pomocy i przez 4 dni nie zlazla sie zadna kompetentna polozna ktora potrafiby jej pomoc przystawic dziecko, wlasciwie wszystkie nieudolne proby pomocy bardziej szkodzily niz pomagaly a kazda 'porada' konczyla sie przniesieniem butli z mlekiem, kazda polozna dawala inne rady, niektore tak absurdalne, ze ciezko mi bylo sie nie rozesmiac jak je slyszalam, ZADNA nie potrafila przystawic dziewczynie dziecka do piersi
- na 'pozegnie' dostalam wypis z bledem informujacy ze wlasnie urodzilam 2-gie dziecko przez cc
Odpowiedz cytując ten post
04-12-2013, 17:38
Post: #12
witam
ja rodzilam w lipcu 2011 roku do szkoły rodzenia nie chodziłam bo juz nie bylo grupy bo to okres wakacyjny i chyba jakiś remont miał być nie pamietam dokładnie ale wracajac do sedna pierwsza wizyta w szpitalu zakonczyła sie tym ze wrócilam do domu poniewaz mimo skórczów nie było rozwarcia (to był wtorek) zrobili badania ktg i nic w sumie sie nie działo ok wróciłam ale w piatek przyjechałam znowu i sytuacja podobna zero rozwarcia skórcze jak cholera a pani doktor (czy nie wiem kto to był) na izbie stwierdziła ze ktg nie zrobi bo dzieci w nocy spią i chciała mnie odesłać do domu bo pewnie pomyslala ze panikuje a bolało naprawde bardzo uparłam sie poniewaz przed porodem musiałam dostac antybiotyk mialam jakąś bakterie która mogła by zaszkodzic dziecku w trakcie porodu i pani która mnie przyjmowala stwierdzila ze no dobrze to proszę na sale porodowa i rodzimy była wrecz opryskliwa i jak ktos zapukal do gabinetu to do drugiej pani powiedziala idz zobacz moze któras naprawde rodzi poczulam sie bardzo zle i idąc na porodówkę ostentacyjnie przeprosilam tą panią ze jej przeszkodziłam w momecie wejcia na sale porodowa wszystko sie zmienilo fakt szpital nie wyglada jakos super warunki mimo remontu sa raczej takie sobie no ale nie to bylo dla mnie najwazniesze bardzo miła pani doktor sie mną zajeła zapytala o wszystko podłaczyła mnie do ktg i czekalismy na rozwój sytuacji to była noc po 3 godzinach przeniesli mnie na oddział patologi poniewaz nadal nie było rozwarcia (godz 3 w nocy)na patologi jedna z pielęgniarek zapytała czy nie jestem głodna powiedzialm ze tak wiec oddala mi swoją kolację bo nie było nawet co kupic do jedzenia w poblizu szpitala przypominam ze cały czas miałam skórcze o 7 rano poprosili mnie do gabinetu na jakies rutynowe badanie z bólu szlam na palcach jedna z połoznych to zobaczyła i spytala co sie dzieje wiec mówie ze boli zbadała mnie i sie okazało ze jest 3 cm oczywiscie zaraz poszłam na porodówke i czekałam czekalam 8 godz na finał w miedzy czasie zajela sie mną połozna Ewa cudowna kobieta do konca życia jej nie zapomne pomogła mi bardzo mimo tego ze rodziłam za darmo i nie chciałam nawet znieczulenia bo sie go poprostu bałam ze cos wstrzykną nie tak i mysle do dzis ze była to słuszna decyzja rodziłam siłami natury bolało okropnie byłam wycienczona mała nie mogła sie przecisnąć przez kanal rodny skakalam na piłce siedzialam pod przysznicem połozne mnie masowały pomagaly mi naprawde bardzo Pani Ewa mówiła konkretnie co mam robic jak mam robic zeby sobie pomóc nie narzekałam nie darlam sie nie uzalalam sie nad sobą i chyba to spowodowało ze traktowały mnie normalnie tym bardziej ze ja nie oczekiwałam ze zajmą sie mną jak królowa angielska mysle ze duzo kobiet sie za bardzo rozczula nad soba to jest moje drogie panie natura chyba ze sa jakies powikłania ale w ten temat nie wchodze rodziłam 8 godzin (plus 4 dni wczesniej skórczy) bez znieczulenia i na koniec porodu połozna wzieła mnie za ręke i powiedziała mi dobra robota kobieto dalas sobie swietnie rade jestem pod wrazeniem i była pod wrazeniem do tego stopnia ze relacja z mojego porodu doszla nawet do mojej pani doktor prowadzacej ciąże w lux medzie która powiedziała ze jest ze mnie dumna a wracając do szpitala ... po porodzie poszłam na sale poporodowa z corką bylo czysto schludnie zadna rewelacja ale to nie hotel tylko szpital wiadomo jedzenie jak najbardziej w porzadku sale były sprzatane codziennie jak miałam jakis problem połozne zawsze były pomocne mimo ze tez mialam problem z karmieniem pokarm był ale mała nie radzila sobie dostawałam mleczko zeby dokarmiac ale mówiły zeby próbowac przystawiac cały czas byłam tam 3 dni badan od groma i jedyne co mi sie nie podobało to to ze jak zdązyłąm ubrac dziecko po jednym badaniu to za chwile było kolejne i tak kilka razy mysle ze powinno to byc jakos bardziej ustawione zeby lekarze przyszli zbadali od a do z i poszli np do kolejnej sali ale moze nie da sie tak zrobic
wiec reasumując
poród nie należał to najmilszych przezyc z racji bólu ale da sie wytrzymac bez znieczulenia, personel pomijajac Panią z izby przyjęc cudowny, normalne ludzkie podejscie do tematu idziemy rodzic dziecko a nie na lody do kawiarni, warunki szpitalne no cóz to nie hotel 5 gwiazdkowy a nasze smutne polskie realia ale drogie Panie jak juz wspomniałam do szpitala idziemy rodzic dziecko i na tym trzeba sie skupic to nie jest pogawędka z kolezanka tylko wazne wydarzenie w naszym zyciu i trzeba sobie zdawac z tego sprawę ze to boli baaardzo boli a połozne nie maja czasu na ciuckanie sie z pacjetkami dla nich jest to rutyna i moze faktycznie sa pewne jednostki które nie powinny pracowac w tym zawodzie ale nie mozemy oczekiwac ze ktos stanie i bedzie nas glaskal i pocieszał i biegał za nami z pytaniem czy cos potrzeba poprostu zachowujmy sie normalnie to i nas beda traktowac normalnie potrzebujemy pomocy to sie idzie i mówi to to i to a nie jak niektóre udaja ksiezniczki nic nie wiedza albo mysla ze wiecej wiedza od lekarza normalnie trzeba
a nadmieniajac w trakcie mojego porodu rodziły jeszcze dwie dziewczyny obie miały opłacone połozne obie miały znieczulenie krzyczały z bólu stękały narzekały ojej jakie to one biedne polozne miały z nich ubaw po pachy a potem jeszcze narzekały ze im zle było a mi żle nie było ja wspominam te chwile jako jedne z najlepszych w moim zyciu dlatego polecam ten szpital
Odpowiedz cytując ten post
03-01-2014, 15:40
Post: #13
Opinie z 2014 roku o porodach w szpitalu Starynkiewicza można przeczytać również na stronie Dzieci-Warszawa.pl w tym miejscu

http://dzieci-warszawa.pl/forum/Watek-Sz...rod-w-2014
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


[-]
Szybka odpowiedź
Wiadomość
Wpisz tutaj swoją odpowiedź.


Potwierdzenie kodem
Potwierdzenie kodem
(wielkość znaków nie ma znaczenia)
Przepisz tekst z obrazka po lewej do poniższego pola tekstowego. Taki proces jest niezbędny, by zapobiec wysyłaniu wiadomości przez automaty.

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi Wyświetleń: Ostatni post
  Szpital INFLANCKA poród 2013 daba 34 23,098 10-10-2014 22:31
Ostatni post: Gość
  Szpital Św. ZOFII poród 2013 daba 25 20,091 08-10-2014 19:28
Ostatni post: Gość
  Szpital MADALIŃSKIEGO poród 2013 daba 48 22,388 16-09-2014 13:07
Ostatni post: nella
  Szpital KAROWA 2 poród 2013 daba 16 13,140 29-08-2014 20:13
Ostatni post: Gość
  Szpital ORŁOWSKIEGO, CZERNIAKOWSKI poród 2013 daba 12 8,938 13-08-2014 19:46
Ostatni post: Gość



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Polecane strony: