Logowanie / Rejestracja
Szukaj Zaawansowane (plugin)


Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Szpital na SOLCU (szkoła rodzenia, poród)
03-03-2012, 09:37 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-03-2012 17:49 przez daba.)
Post: #1
Jak wygląda sytuacja w szpitalu przy ul. Solec 93? (opinie 2013, 2014)

Czy dobra szkoła rodzenia, położne, atmosfera na porodówce i po porodzie?

---
więcej opinii o porodzie na Solcu tutaj
http://dzieci-warszawa.pl/forum/Watek-Sz...rod-w-2014
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
05-03-2012, 21:13
Post: #2
Urodziłam tam, opieka położnicza na wysokim poziomie, położne chętnie udziela wszystkich rad i pomagają, można bez skrepowania się tam o wszystko pytać, jedna czy dwie położne są kiepskie reszta ok. Z lekarzami :oko:to już nie jest tak super, jest też darmowe znieczulenie. Ogólnie to zadowolona jestem z tego szpitala! Wesołek
Odpowiedz cytując ten post
06-03-2012, 16:29
Post: #3
Rodziłam córeczkę w Warszawie na ul. Solec (Powiśle). Jestem bardzo zadowolona. Lekarz prowadzący moją ciążę właśnie tam pracuje i dlatego zdecydowałam się na tamten szpital. Rodziłam w znieczuleniu zewnątrzoponowym, w końcu poród skończył się cesarskim cięciem. Zabieg przeprowadzono szybko i sprawnie, pozostało tylko niewielki nacięcie. Opieka lekarska rewelacyjna. Jedyne na no narzekałam to położne zajmujące się maleństwami. Czasami zachowywały się jak królewny z bajki, zamiast pomóc młodym matkom to wstawiały swoje stałe powiedzonka. Ale trzeba być upartm!!!! to bardzo ważne i o wszystko dopytywać, jedną nawet opitoliłam bo mnie wkurzyła. Ogólnie jestem zadowolona i już na 4 dobe wyszłam ze szpitala.Wesołek
Odpowiedz cytując ten post
07-03-2012, 16:06
Post: #4
Witam w szpitalu na Solcu rodziłam niecałe 6 miesięcy temu, a tydzień przed porodem leżałam trzy dni na patologii. Postaram się w skrócie opisać. Sale na patologii 6 osobowe niestety nie były jeszcze odnowione ( łazienki na korytarzu obskurne strasznie ) ale dobre towarzystwo zrobiło swojeMiłość. Pomimo wszystko stwierdziłam że mogę tam drugi raz ( poznałam większa ilość pielęgniarek które wywarły na mnie pozytywne wrażenie). Sala porodowa była czyściuteńka, zadbana ( łazienka również) nie było drabinek ani wanny do porodu, ale dużo pomogła mi piłka. Położna pomogła mi bardzo ( niestety nie pamiętam nazwiska, mieliśmy opłacić, ale rodziłam przed terminem i nie załatwiliśmy tego, i dobrze ze tak wyszło ) kobieta bardzo sympatyczna ale i stawiająca do pionu bardzo pomogły mi również 2 studentki które były cały czas przy mnie ( oczywiście najbardziej pomógł mi mąż !) przy ostatniej fazie było koło mnie 5 osób. Wercia miała zapalenie płuc, leżałyśmy w szpitalu 10 dni więc poznałam całą ekipę i osobiście nie podpasowały mi 2 pielęgniarki i 1 lekarka ( oczywiście zależy wszystko od preferencji i gustu ). Ostatnie dni leżałam na sali poporodowej 3 osobowej z łazienką ( sala i łazienka zadbana). Cały pobyt w szpitalu wspominam całkiem nieźle jeżeli oczywiście można pobyt w szpitalu można zaliczyć do udanych ( pomimo ze poród miałam bardzo ciężki ) pozdrawiam
Odpowiedz cytując ten post
09-03-2012, 12:27
Post: #5
Witam!
Zgłosiłam się do tego szpitala w dniu porodu w celu konsultacji. I to nie była dobra decyzja. Ogólnie przerost formy nad treścią....oddział czysty, zadbany, ale personel ma moim zdaniem dziwne zasady przyjmowania pacjentów.
Zapis KTG dziecka był praktycznie w tym dniu nie do wykonania...brak lekarza w danym momencie (miał być od 15). I co ważne zapis KTG nie w szpitalu, ale w przychodni oddalonej ok. 100 m od szpitala.
Zastanawiam się, czy nie napisać skargi do NFZ. W końcu szpital, a dokładnie Położnicza Izba Przyjęć jest po to, żeby zająć się kobietą w ciąży, która zgłosiła się do lekarza.
i co ważne...oni nie zajmują się prowadzeniem ciążyWesołek jak usłyszałam, tylko porodami i mój lekarz prowadzący jest w błędzie, że w dniu porodu należy zgłaszać się do szpitalaWesołek
dla mnie MASAKRA!!!
skontaktowałam się z innymi szpitalami, tam nie było problemu z zapisem KTG, zostałam nawet zaproszona na kolejne.
Odpowiedz cytując ten post
18-07-2012, 04:49
Post: #6
Witam,
Rodziłam na Solcu 5 dni temu - wcześniej kilka dni leżałam na patologii ciąży. Poród odbył się przez CC w wyniku wskazań medycznych.
Sale, łazienki, jedzenie ...jak to w polskiej służbie zdrowia, choć były miejsca gdzie wszystko wyglądało naprawdę nieźle.
Natomiast to co dla mnie było najważniejsze -personel - jestem pod wrażeniem. Bardzo mili, pomocni, życzliwi. Naprawdę mogłam zawsze liczyć na pomoc, wsparcie i poradę. Panie gdy miałam kłopoty z karmieniem a później z nawałem pokarmu spędzały ze mną dużo czasu, tłumaczyły, masowały, przystawiały Maluszka - wpadały sprawdzać jak idzie bardzo pomagały i były naprawdę życzliwe.
Oczywiście zawsze są jakieś wyjątki - ale wszyscy jesteśmy ludźmi którzy mają gorsze i lepsze dni.
Reasumując ja na pewno będę ich polecać w moim przypadku Szpital i Personel spisali się wzorowo Duży Uśmiech
Odpowiedz cytując ten post
12-02-2013, 12:07
Post: #7
Ja rodziłam na Solcu w czerwcu 2011 r. Nastawiona byłam do porodu bardzo pozytywnie, wcześniej chodziłam z mężem do szkoły rodzenia przy szpitalu gdzie opowiadano nam o różnych metodach łagodzenia bólu porodowego i przebiegu porodu. Myślałam, że jestem przygotowana. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Przyjechałam po odejściu wód i zostałam przebadana i przyjęta na obserwację. Tam mąż nie mógł ze mną być, więc snuł się kilka godzin po mieście. Przyjechałam ok.12, ok. 15 podano mi antybiotyk a następnie oksytocynę. Cały czas miałam przypięte KTG. Położne przychodziły tylko sprawdzić rozwarcie i zapis na KTG. Po kilku godz. słyszałam jak szepczą, że się chirurg będzie musiał umyć. Ok. 20 przeprowadzono mnie na salę porodową. Tam przez chwilę był ze mną mąż. Ja wiłam się z bólu, ale jak tylko jakaś przechodząca położna zobaczyła, że zmieniam pozycję (usiadłam żeby tak nie bolało) kazała się kłaść. I wychodziła... Ok. 23 podano mi znieczulenie zewnątrzoponowe a następnie coś do kroplówki (chyba oksytocynę). Po kilku minutach aparatura zaczęła piszczeć i zbiegli się wtedy położne i lekarz. Mąż został wyproszony, oni w popłochu próbowali rozłożyć łóżko porodowe - niestety bezskutecznie, więc musiała rodzić na leżąco, wisząc pupą nad podłogą i wspierając nogi na ramionach położnej. Ja dostałam tlen i miałam przeć, ale nic nie czułam i nie wiedziałam kiedy, więc próbowałam jak się dało. Położna patrzyła gdzieś zdezorientowana a ja czekałam, na sygnały do parcia, których jednak nie dostałam. Nie wiele już kojarzę z tego co było później, ale moją córeczkę położono mi wiotką i fioletową na brzuchu. Po chwili szybko mi ją zabrali i zaczęli wentylować, położna zawiadamiała OIOM. W sali porodowej było ze 20 osób. Modliłam się w duchu do Boga, żeby Zuzia zaczęła oddychać i udało się po kilku minutach. Na drugi dzień dowiedziałam się, ze "to parcie było takie słabe". W karcie dziecka wyczytałam, ze poród z komplikacjami, zagrożenie życia płodu, zaburzenia rytmu serca w pierwszej i drugiej fazie porodu. I przez te wszystkie godziny nikt m nic nie mówił, nikogo przy mnie nie było i ostatecznie urodziłam siłami natury (na oksytocynie), dziecko dostało 4 punkty w skali Apgar. Jestem bardzo zawiedziona podejściem personelu. O mało nie zakończyło się to wszystko tragedią. Zuzia przeszła szereg konsultacji i wydaje się, że na szczęście nie ma żadnych negatywnych efektów niedotlenienia. Teraz jestem w 35 tyg. ciąży i na pewno na Solec nie pojadę.[/size][/font]
Odpowiedz cytując ten post
12-03-2013, 09:52
Post: #8
Witam, rodziłam w szpitalu na Solcu we wrześniu 2012. Jestem baardzo zadowolona. Ogólnie poród miałam lekki, w szpitalu byłam po północy a o 2.45 maluch już była na świecie. W większości to zasługa cudownej położnej, która tak mnie zmobilizowała do parcia, że mój synek wyskoczył raz. Obyło się bez znieczulenia i bez nacinania, za co jestem niezmiernie wdzięczna.
Po porodzie również wszystko OK. Pielęgniarki przychodziły do mnie i do dzidziusia praktycznie cały czas. Pokazywały jak karmić (tylko dzięki nim już pół roku karmię piersią z przyjemnością), odpowiadały na każde moje pytanie i to bez skrzywienia, zawsze z uśmiechem. Nauczyły jak przewijać, ubierać, we wszystkim pomagały i to o każdej porze dnia i nocy. Leżałam na sali z dziewczyną, której córeczka płakała przez pół nocy - dosłownie co kilkanaście minut ktoś przychodził, żeby pomóc, dokarmić butelką, żeby dziewczyna odpoczęła. Ginekolodzy po prostu super - mili, dowcipni, pomocni.
Ogólnie jestem bardzo zadowolona i następny poród na pewno też na Solcu. Powiem szczerze, że personel szpitala uczynił mój poród cudownym przeżyciem.
Odpowiedz cytując ten post
15-03-2013, 12:01
Post: #9
Chciałbym dopisać kilka słów opinii na temat szpitala przy Solcu w Warszawie. Moja żona rodziła tam w lutym 2013 roku. Do szpitala trafiliśmy gdyż polecił nam go lekarz prowadzący ciążę. Rozważaliśmy inne szpitale ale zdecydowaliśmy się na Solec i teraz tego żałujemy. Do szpitala przyjechaliśmy wieczorem i w tym czasie nie było innych porodów więc panował spokój. Przyjmowała nas położna na pierwszy rzut oka bardzo serdeczna i miła, lecz jak się później okazało był to jej sposób na maskowanie braku wiedzy, umiejętności i kompetencji. Dokumenty przyjęcia do szpitala wypisywała dobrą godzinę co raz przekręcając dane myląc pesel z nip`em i wciąż wszystko poprawiając, a żona już w tym czasie miała częste regularne skurcze. Do cesarskiego cięcia bo takie żona miała wskazanie, nie przygotowała jej w sposób należyty pozostawiając na palcach pierścionek i obrączkę a w uszach kolczyki. Kiedy już żona leżała na stole do przyjęcia porodu anestezjolog zapytał gdzie są sanitariusze i okazało się że położna zapomniała ich wezwać. Na szczęście poród w dalszej części przebiegł bez zakłóceń i córka urodziła się zdrowa. Żonę przewieziono na sale pooperacyjną a dziecko trafiło pod opiekę pielęgniarek od noworodków. Po 12-tu godzinach zgodnie ze sztuką lekarską poinstruowano żonę że czas już wstawać lecz łóżko nie posiadało ani drabinki ani żadnej innej rzeczy która pomogłaby podnieść się osobie która ma poprzecinane mięśnie brzucha. Nikt też nie asekurował żony na wypadek gdyby straciła równowagę. Następnie przeniesiono żonę na sale ogólną gdzie przywieziono jej dziecko. Jako że żona rodziła poprzez cięcie cesarskie trudno było jej się poruszać i opiekować dzieckiem, dlatego zostałem przy niej do końca dnia aż wyproszono mnie i żona została na noc sama z dzieckiem i narastającym bólem karku i głowy. W nocy żona cały czas na przemian wstawała, kładła się, karmiła i nosiła dziecko gdyż nie przestawało płakać . W środku nocy wpadła pielęgniarka i zakomunikowała, że jeśli żona nie uspokoi dziecka to jak się wyraziła od tego darcia dziecko dostanie temperatury i wtedy będzie kłopot. Nad ranem pojawiłem się w szpitalu i pomogłem zająć się dzieckiem które wciąż płakało. Z powodu częstego wstawania w nocy i wysiłków mięśni brzucha które to mięśnie były przecież przecięte, pojawił się w miejscu szwu olbrzymi krwiak. Aby upuścić krew z jamy brzusznej założono dwa sączki na szwie. W czasie obchodu lekarz przepisał żonie kroplówki z ketonalem co trzy godziny do odwołania bo kark i głowa bolały niemiłosiernie. Lekarz nie rozpoznał zespołu popunkcyjnego występującego u 30% pacjentek w których zastosowano znieczulenie podpajęczynówkowe. Antidotum na ten zespół jest leżenie, nie poruszanie głową i picie dużej ilości płynów. Na nasze nieszczęście w pracy była akurat położna która przyjmowała nas do porodu. Pani ta albo nie umie czytać, albo czyta bez zrozumienia bo nie podała żonie żadnej kroplówki. Po naszej interwencji podała żonie paracetamol, po godzinie nie odczuwając poprawy poszedłem znów do super położnej a ta stwierdziła, że da keton al lecz w czopku. Również nie pomogło więc po kolejnym upomnieniu się o przepisany ketonal w kroplówce łaskawie go podała. Koło południa przyszła do naszej sali świetna pielęgniarka o dwóch imionach Barbara Małgorzata w okularach, nazwiska nie pamiętamy. Pani koło 50-tki od dzidziusiów i zajęła się każdą z mam znajdujących się w pokoju indywidualnie, i okazało się że żona nie ma pokarmu a dziecko płacze z głodu. Przyniosła butelkę którą nakarmiliśmy dziecko i nauczyła nas jak spowodować żeby pokarm pojawił się szybciej. Z powodu nieustającego bólu głowy na wieczornym obchodzie lekarz zlecił konsultację neurologiczną. W dalszym ciągu nie mając pojęcia co jest przyczyną bólu. W nocy żona znów została pozostawiona sama sobie i rano czuła się znacznie gorzej niż wieczorem. Przez cały ten czas położne kazały żonie wstawać z łóżka i nie pieścić się tak ze sobą bo nie jest księżniczką. Wieczorna wizyta neurologa przyniosła oświecenie lekarzom i położnym ponieważ Pani neurolog bardzo rzetelna i kompetentna stwierdziła, że to zwykłe powikłania po znieczuleniu, oczywiste dla osób z wiedzą pracujących na oddziale szpitalnym i zakazała wstawać łóżka do czasu kiedy ból minie. Niepocieszone położne dały za wygraną i już nie wyganiały z łóżka. Ponieważ z dzieckiem sytuacja była już opanowana a żonie pozostało już tylko leżenie gdyż sączki już miała zdjęte, postanowiliśmy wracać do domu gdyż tam mogłem opiekować się żoną całą dobę. Przy najbliższym obchodzie żona spytała czy może wyjść a lekarz się zgodził nie patrząc w kartę na nasze szczęście bo stamtąd dowiedziałby się o zespole popunkcyjnym. Po wyjściu ze szpitala dwie doby leżenia rozwiązały sprawę powikłania po znieczuleniu.
Z ciekawostek napiszę jeszcze, że w czasie pobytu żony na Solcu innym mamom z tego pokoju próbowano pobierać krew w łazience, na szczęście mama zobaczyła że na fiolce jest nie jej nazwisko i położna sobie odpuściła, próbowano podać antybiotyk nie tej pacjentce co powinno, zastrzyk przeciw zakrzepowy który powinna dostać moja żona dostała ta sama mama, której chciano pobrać krew w łazience. Dostała swój zastrzyk i mojej żony.
Reasumując uważam, że standardy na Solcu nie mieszczą się w żadnych normach, położne z jednym wyjątkiem nigdy nie powinny tam pracować, nadają się co najwyżej do mopa i to w magazynie z materiałami budowlanymi. Pielęgniarki za wyjątkiem wspomnianej z imienia Pani Barbary cierpią na znieczulicę, olewczość, ignorancję oraz wydaje im się, że przychodzą do pracy na kawkę i ciasteczko, gdyż to ich stałe zajęcie. Jeśli kto zdrowy na umyśle to niech szuka innego szpitala, bo tu nic dobrego go nie spotka. Na ścianach pełno zdjęć maluchów z podziękowaniami za wspaniałą opiekę lecz jak się przyjrzeć wszystkie sprzed kilku lat. Być może kiedyś było tam naprawdę dobrze, ale to już przeszłość. Omijajcie to miejsce szerokim łukiem, chyba że macie zapędy masochistyczne.
Nigdy tam nie wrócimy.
Odpowiedz cytując ten post
28-03-2013, 12:15
Post: #10
Witam. Rodziłam na Solcu w październiku 2011 i najlepszą oceną jaką mogę wydać jest chyba to, że za kilka dni znowu się tam wybiorę Wesołek Może też dlatego, że znam już to miejsce i będę się swobodniej i pewniej czuła, ale z opieki też byłam zadowolona. Wiadomo - pielęgniarki, lekarze i położne to też ludzie i zdarza się im mieć złe dni... Z kilkoma osobami z personelu dogadywałam się gorzej, ale nie znaczy to, że były to osoby niekompetentne. Bardzo sobie chwalę i opiekę nad noworodkiem i opiekę nad młodymi mamami. Nikt nas nie wyrzucał na siłę, zaskoczyło mnie zdanie: "może Pani dostać wypis już dziś, wszystko w porządku... ale jeśli czuje się Pani niepewnie lub ma jakieś wątpliwości może Pani zostać".
Odpowiedz cytując ten post
03-01-2014, 15:45
Post: #11
Opinie z 2014 roku o porodach w szpitalu na Solcu można przeczytać również na stronie Dzieci-Warszawa.pl w tym miejscu

http://dzieci-warszawa.pl/forum/Watek-Sz...rod-w-2014
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


[-]
Szybka odpowiedź
Wiadomość
Wpisz tutaj swoją odpowiedź.


Potwierdzenie kodem
Potwierdzenie kodem
(wielkość znaków nie ma znaczenia)
Przepisz tekst z obrazka po lewej do poniższego pola tekstowego. Taki proces jest niezbędny, by zapobiec wysyłaniu wiadomości przez automaty.

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi Wyświetleń: Ostatni post
  Szpital WOŁOMIN poród 2013 daba 9 3,468 14-04-2014 11:03
Ostatni post: Gość
  Szpital INFLANCKA poród 2013 daba 33 18,883 11-04-2014 08:31
Ostatni post: Gość
  Szpital MADALIŃSKIEGO poród 2013 daba 46 14,985 17-03-2014 16:11
Ostatni post: Gość
  Szpital KAROWA 2 poród 2013 daba 14 9,192 13-03-2014 11:46
Ostatni post: Gość
  Szpital PRASKI poród 2013 daba 12 4,080 10-03-2014 07:29
Ostatni post: Gość



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Polecane strony: